Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 07 2010

ivyl
23:29
Na samym końcu pochodu wyszedł z gorejącego miasta Samson Miodek. Był czarny od sadzy, tu i ówdzie nadpalony, nie miał też brwi ani rzęs. Niósł na ręku młodego kotka, zjeżone czarno-białe stworzonko o wielkich, dzikich i przerażonych
oczach. Kotek kurczowo czepiał się pazurkami rękawa Samsona i co jakiś czas bezgłośnie otwierał pyszczek.
(...)
—Wczoraj wieczór myślałem o ratowaniu świata—powiedział bardzo miękko i ciepło. — Dziś rano o ratowaniu ludzkości. Ale cóż, trzeba mierzyć siły na zamiary. I ratować to, co można.
— Andrzej Sapkowski, "Narrenturm"
Reposted fromtheotherjames theotherjames viaAluslaw Aluslaw